Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Norbertem Wierbiłowiczem, współzałożycielem, udziałowcem i członkiem zarządu FaniMani - platformy, która pozwala pomagać przy okazji codziennych zakupów online.
Norbert od lat z pasją rozwija projekt, który łączy świat e-commerce i działalności społecznej, pokazując, że technologia może realnie wspierać dobroczynność.
Z Tradedoubler FaniMani współpracuje już od wielu lat - razem tworzymy partnerstwo oparte na zaufaniu, innowacyjności i wspólnych wartościach. W naszej rozmowie Norbert opowiada o początkach platformy, kulisach jej rozwoju, o tym, jak wyglądało budowanie pomysłu od zera - i jak pasja oraz konsekwencja mogą przerodzić się w projekt, który realnie zmienia świat na lepsze.
Tradedoubler: Norbercie, zacznijmy od Ciebie - co było „iskrą”, która sprawiła, że zdecydowałeś się założyć FaniMani? Jak wyglądał ten moment, gdy powiedziałeś sobie: „tak, to jest pomysł, który chcę zrealizować”?
Norbert: Iskrą do stworzenia projektu był telefon, który otrzymałem zimą 2014 roku od mojego kolegi, Kurta Montgomery. To Amerykanin, który od początku lat 90. mieszka w Polsce. Podczas spotkania opowiedział mi o swoim marzeniu - chciał, aby w Polsce powstała profesjonalna organizacja pomagająca szkołom i dzieciom zarabiać pieniądze no to co dla nich ważne i przy okazji uczyć dzieci przedsiębiorczości. Pokazał mi przykłady firm ze Stanów Zjednoczonych, które udowadniały, że można z powodzeniem łączyć cel biznesowy z celami społecznymi.
Nasz pierwotny plan wyglądał zupełnie inaczej niż obecny portal. Postanowiliśmy stworzyć nowoczesny system finansowania szkół, angażując kilkuset lokalnych przedsiębiorców i właścicieli sklepów osiedlowych. Wyprodukowaliśmy fizyczne karty lojalnościowe (rabatowe), które były dystrybuowane (sprzedawane) przez dzieci. Każdy kto okazał taką kartę w sklepie partnerskim otrzymywał rabat. Co ważne, całym procesem i budżetem miały zarządzać same dzieci przy wsparciu dorosłych, by uczyć się zaradczości i przedsiębiorczości. W mojej głowie tliła się piękna wizja dzieci samodzielnie finansujących sobie piłki czy szkolne wycieczki.
TD: Jak pojawił się pomysł na to, by włączyć e-commerce i darowizny w jednym mechanizmie? Jakie wyzwania napotkaliście na początku, gdy FaniMani funkcjonowało wciąż jako innowacja?
N: Oprócz wspomnianej Karty Szkoły - bo tak nazwaliśmy naszą kartę rabatową - wprowadziliśmy jeszcze 2 inne produkty/usługi fundraisingowe: Akcja Kino – gdzie w porozumieniu z kinami studyjnymi oraz dystrybutorem filmów organizowaliśmy specjalne seanse, na które były dystrybuowane bilety, z których część zysku trafiała do szkoły. Trzecim była przedpłacona karta paliwowa, gdzie mechanizm polegał na tym, że część owej przedpłaty wracała do szkoły. To były jednak tak zwane „fizyczne” produkty czy usługi, które wymagały zaangażowania ludzi i trochę ograniczały skalę. Zastanawialiśmy się jak wejść do internetu czyli jak stworzyć projekt na większą skalę. Podpatrzeliśmy co się rozwinęło na dojrzałym rynku brytyjskim i uruchomiliśmy „charity cashback” czyli serwis FaniMani.pl, który był czwartym narzędziem fundrasingowym dla szkół.
Ta piękna wizja o przedsiębiorczych dzieciach okazała się niezwykle trudna w realizacji. Choć dzieci i nauczyciele z pasją natychmiast się zaangażowali, głównym hamulcowym okazała się sama struktura szkoły, czyli dyrekcja. W zdecydowanej większości placówek dyrektorzy - mówiąc delikatnie - nie robili zbyt wiele, by pomóc w projekcie. Zadaniem szkoły miało być jedynie wypromowanie idei i wspieranie dzieci np. w dystrybucji biletów do kina czy kart, które my sami wyprodukowaliśmy i sfinansowaliśmy. W efekcie karty zaczęły wracać do nas w wielkich ilościach, a ja zrozumiałem, że za chwilę staniemy przed koniecznością odpowiedzi na pytanie:„czy to ma sens?”.
Aby przetrwać, potrzebowaliśmy nowego pomysłu. Stwierdziliśmy wtedy, że przecież w Polsce istnieją organizacje pozarządowe - fundacje i stowarzyszenia - które są permanentnie niedofinansowane i wkładają mnóstwo energii w zdobywanie środków. Postanowiliśmy zatem zmienić rynek docelowy, ale ze względu na charakter tego rynku i duże rozdrobnienie jedyną opcją zaistnienia był projekt internetowy. Dlatego organizacjom pozarządową zaczęliśmy oferować tylko serwis FaniMani.pl
Zanim jednak nowy model ruszył, znaleźliśmy się pod gigantyczną presją finansową. Musieliśmy podjąć bardzo trudną emocjonalnie decyzję o redukcji kosztów, co w naszym przypadku oznaczało zwolnienie większości zespołu. Czas na znalezienie inwestora mieliśmy tylko do czerwca. Pamiętam traumatyczny moment, gdy siedzieliśmy z Kurtem w samochodzie na parkingu przed bankiem, w którym właśnie zlikwidowaliśmy jeden z rachunków. Zastanawialiśmy się, co zrobimy, jeśli do czerwca nikt w nas nie zainwestuje. Powrót do zwykłej pracy oznaczałby psychiczne obciążenie i konieczność przyznania się do porażki przed samym sobą, rodziną i znajomymi, którzy pukali się w głowę, gdy rzucałem bezpieczny posadę. Na szczęście w czerwcu - w ostatnim możliwym momencie - pozyskaliśmy inwestora. To był potężny oddech ulgi i dowód, że ktoś poza nami wierzy w ten biznes.
TD: FaniMani zaczynało w określonym kontekście rynkowym - jak wyglądało otoczenie polskiego rynku e-commerce kiedy ruszaliście? I jaką rolę wtedy - w Twoim przekonaniu - odgrywał partner afiliacyjny jak Tradedoubler?
N: Kiedy startowaliśmy w 2015 roku, polski rynek e-commerce rozwijał się dynamicznie, ale model pomagania przy okazji zakupów był absolutną nowością. Największym wyzwaniem była edukacja rynkowa. Organizacje i użytkownicy podchodzili sceptycznie, szukając „haczyka” w darmowym pomaganiu. W tamtym kluczowym kontekście rola partnera afiliacyjnego, takiego jak Tradedoubler, była nie do przecenienia. Tradedoubler dał nam przede wszystkim gotową, niezawodną technologię śledzenia transakcji oraz, co najważniejsze, zaufanie rynkowe. Zamiast pukać do drzwi każdego sklepu z osobna i budować od zera relacje, dzięki sieci afiliacyjnej zyskaliśmy błyskawiczny dostęp do bazy czołowych marek na rynku, które uwiarygodniły nasz model w oczach organizacji i użytkowników.
TD: Na stronie FaniMani można znaleźć zakładkę „Szkoły i przedszkola”, gdzie rodzice, klasy i grupy mogą – przy okazji zakupów online – zbierać środki na potrzeby klasy czy szkoły. Jak powstał ten projekt, jakie potrzeby nim kierowały i jaką rolę pełni w strategii FaniMani?
N: Obecność zakładki „Szkoły i przedszkola” to bezpośredni ukłon w stronę naszych korzeni i pierwotnego marzenia Kurta z 2014 roku. Choć karty rabatowe poniosły porażkę przez biurokrację, to potrzeba nie zniknęła - nadal szkoły i przedszkola potrzebują środków na codzienne wydatki, nagrody dla uczniów, kwiatki na koniec roku szkolnego itd. Zmodyfikowaliśmy trochę nasz pierwotny pomysł i zamiast do szkół zwróciliśmy się bezpośrednio do rodziców. Nazwaliśmy nasz program Sprytni Rodzice, bo sprytnie razem z rodzicami ominęliśmy całą machinę biurokratyczną szkoły. Dzisiaj rodzice i klasy mogą zbierać środki bez przeszkód przy okazji internetowych zakupów.
TD: W ramach Fundacji FaniMani realizujecie cykl „Akademia NGO” - bezpłatne webinary i materiały szkoleniowe dla organizacji pozarządowych. Co przyświecało stworzeniu tej inicjatywy i jakie widzisz dla niej największe znaczenie w kontekście Waszego modelu działania?
N: Chcemy być dla organizacji pozarządowych marką pierwszego kontaktu w zakresie różnych kompetencji technologicznych nie tylko fundraisingowych. Stąd pomysł na rozwinięcie Akademii NGO. Wyzwanie edukacyjne jest ciągle aktualne jeszcze przez długi czas będzie. Handel się zmienia e-commerce się zmienia, technologia się zmienia - ciągle są rzeczy, o których można mówić i edukować
TD: Jako długoletni wydawca Tradedoubler, jak oceniasz tę współpracę - co było dla FaniMani ważne w partnerstwie z Tradedoublerem, a co uważasz, że Tradedoubler wniósł do Waszego rozwoju? Czy możesz podać konkretny moment lub projekt, który był przełomowy?
N: Nasza wieloletnia współpraca z Tradedoublerem to partnerstwo oparte na obustronnym zaufaniu. Cenimy Tradedoubler za stabilność technologiczną, proceduralną i rozliczeniową. Również za otwartość na nietypowy, misyjny profil FaniMani.pl jako wydawcy oraz elastyczność w dopasowywaniu rozwiązań do naszych potrzeb.
TD: Patrząc na rozwój FaniMani - jakie były kluczowe kamienie milowe? Na przykład: pierwsze 100 sklepów partnerskich, pierwsze znaczące darowizny, rozwój technologii - które momenty wspominasz jako najważniejsze?
W świetle całej historii nasze najważniejszy punkty zwrotne to zmiana rynku docelowego ze szkół na NGO oraz postawienie na projekt internetowy. Ważne było pozyskanie pierwszych sklepów partnerskich (co paradoksalnie nie było, aż takie trudne dzięki między innymi współpracy Tradedoubler) Kluczowe było przetrwanie kryzysu i pozyskanie inwestora. Ale najważniejsze dla naszego rozwoju było pozyskanie pierwszych kilkuset organizacji pozarządowych, które zaufały nam, zaczęły korzystać i promować wśród swoich darczyńców serwis FaniMani.pl, jako innowacyjną formę wsparcia ich działalności. Oczywiście ciepło wspominam pierwsze przelewy darowizn dla organizacji, pierwszy milion złotych zebranych darowizn przy okazji zakupów, no i przekroczenie kwoty 10 milionów, które świętowaliśmy w styczniu 2026.
TD: Zarówno Ty osobiście, jak i zespół FaniMani pracujecie w obszarze, gdzie łączy się biznes, technologia i misyjność – w jaki sposób te trzy elementy udaje się Wam łączyć w codziennym działaniu? Jakie wartości przyświecają Wam przy podejmowaniu decyzji?
N: Dla nas najważniejszą wartością jest zaufanie, jakim darzą nas zarówno organizacje jak i użytkownicy, którzy podczas codziennych zakupów wspierają ważne dla nich cele społeczne. Zawsze zadajemy sobie pytanie jak dana sprawa, technologia, nowa marka, usługa wpłynie na zaufanie. Łączenie celu biznesowego z celem społecznym nie jest łatwym zadaniem, ale jak widać udaje nam się to robić całkiem nieźle od ponad 11 lat.
TD: Z Twojego doświadczenia: jakie są największe wyzwania przy takim modelu działania (platforma pomagania przy zakupach online) - zarówno w kontekście użytkownika końcowego, sklepu partnerskiego, jak i organizacji społecznej, którą wspieracie?
N: Największym wyzwaniem jest niezmiennie edukacja użytkowników organizacji jak i sklepów, że to co my robimy to jest dostarczanie lojalności i zaufania oraz przy okazji pieniędzy dla szkół i sektora pozarządowego. Od 11 lat nieprzerwanie tłumaczę - zazwyczaj nowym pracownikom sieci afiliacyjnych :D -, że nie jesteśmy cachback’iem. Budujemy lojalność wokół marek e-commerce opartą o prawdziwe (a nie takie udawane przez aktora w reklamie) emocje, które towarzyszą relacji darczyńcy i obdarowanego. Z drugiej strony budujemy również lojalność darczyńcy wobec organizacji pozarządowej czy szkoły dlatego, że przypominamy użytkownikowi o ich istnieniu za każdym razem, kiedy robi zakupy. Dlatego nasz dodatek do przeglądarki nazywa się „Przypominajka”.
TD: Zainteresował nas fakt, że jesteś również basistą, kucharzem i winiarzem amatorem - jak Twoje zainteresowania poza pracą wpływają na to, jak prowadzisz FaniMani i zespół? Czy jest w tym jakiś przekaz, który przenosisz z „hobby” do pracy?
N: Gitara basowa wymaga pokory, precyzji i poczucia rytmu. To w sumie bardzo ciężki i fizycznie wymagający instrument :) Basista rzadko stoi w świetle jupiterów, ale tworzy fundament, na którym budowany jest utwór. Świecie muzyków mówi się, że basistę słychać wtedy, kiedy przestanie grać. Widzę podobnie swoją rolę w FaniMani.
Gotowanie to dla mnie głównie sposób na odpoczynek, na nutkę eksperymentowania czy szaleństwa i czasem łączenia skrajnie różnych składników w taki sposób, by stworzyły nową, harmonijną całość.
Winiarstwo amatorskie uczy cierpliwości i szacunku do czasu. Dobrego wina nie da się przyspieszyć, wymaga ono dobrej jakości składników, konsekwencji, doglądania i czasu na dojrzewanie. Można powiedzieć, że podobnie było z budowaniem FaniMani - to nie była rewolucja jednej nocy, lecz ponad dekada cierpliwej pracy, która doprowadziła nas do obecnych wielomilionowych sukcesów.
TD: Pytanie patrzące w przyszłość: gdzie widzisz FaniMani za 5 lat? Jakie nowe funkcje, technologie, partnerstwa czy modele chcielibyście wprowadzić? I jak w tym wszystkim widzisz rolę Tradedoubler jako partnera?
Patrząc w przyszłość – za 5 lat widzę FaniMani jako jeszcze bardziej powszechne i zautomatyzowane narzędzie, zintegrowane z najnowszymi technologiami mobilnymi i rozwiązaniami e-commerce. Chcemy mocniej personalizować doświadczenia użytkowników i wdrażać rozwiązania ułatwiające wspieranie ważnych społecznie celów na każdym etapie cyfrowego życia. Rola Tradedoublera w tej wizji pozostanie kluczowa jako partnera, który wspiera nas technologicznie w adaptacji do zmieniających się standardów rynkowych i otwiera drzwi do nowych marek.
TD: Na koniec – jeśli mógłbyś zwrócić się bezpośrednio do Reklamodawców Tradedoubler, którzy rozważają współpracę z Wami, czego byś im życzył albo co byś im doradził? Jakie elementy współpracy uważasz za kluczowe, by razem osiągnąć sukces?
N: Niektórzy przedsiębiorcy mówią, że doradzają tylko ci, którzy nigdy nie zrobili tego o czym doradzają. Więc nie będę doradzał. Powiedziałbym tylko jedno: nie patrzcie na FaniMani wyłącznie przez pryzmat tradycyjnego arkusza kalkulacyjnego dla afiliacji. Współpraca z nami to unikalna szansa na synergię działań sprzedażowych z realnym zaangażowaniem społecznym – to taki CSR gratis przy okazji marketingowego performance’u. Współcześni konsumenci coraz częściej wybierają marki, które niosą ze sobą wartość dodaną. Dając swoim klientom możliwość prostego i bezpłatnego pomagania przy okazji zakupów w Waszym sklepie, zyskujecie ich głęboką lojalność, zaufanie i wizerunek marki zaangażowanej. Kluczem do sukcesu jest tutaj otwartość i zrozumienie, że wspólnie możemy budować biznes, który realnie zmienia świat na lepsze.
TD: Dziękujemy za poświęcony czas i udzielenie nam wywiadu.
N: Również dziękuję.
< Wszystkie posty
